zaczęły się schody
W przyrodzie nigdy nie jest tak, że wszystko się udaje. Bywają też takie chwile, że człowiek wymazałby je z pamięci. U nas też tak jest; wszystko idzie pod górę.
Zacznę od gazu - aby przyspieszyć musimy wykonać we własnym zakresie projekt przyłącza - inaczej będziemy czekać z przyłączeniem gazu do V/2011 (a co z tym związane, wyższe koszty za projekt) - dzięki mojemu wójkowi geodecie, bardzo szybko dostałam mapkę i przekazałam Panu, który postara się wykonać projekt najpóźniej do połowy sierpnia.
Wczoraj okazało się, że Pani ze sklepu zamówiła nie ten gres co powinna i na dzień dizsiejszy zamiast kremowej podłogi mamy brązową (jutro, t.j. 06.08.2010 będzie próbowała to odkręcić). Najgorsze w tym jest to, że FV opłacona a gres leżał na magazynie ok. 3 tyg.
Stolarz od mebli kuchennych i schodów ma już opóźnienie; po moim telefonie w poniedziałek, dzisiaj (czwartek) zadzwonił z przeprosinami i umówił się z nami na następny tydzień wtorek/środa aby omówić jeszcze raz projekty.
Mamy problem z kupnem okapu kominowego - już upatrzonego - podobno w sklepach internetowych brakuje tego modelu ; inne sprzęty do kuchni czekają już na zabudowę.
Pan Andrzej od alarmu już 3 m-c obiecuje założyć czujki Chyba zacznę Go straszyć we śnie bo nie mam już siły przypominać się.
Jesteśmy już zmęczeni, mąż pracą fizyczną, ja "logistyką", tzn. lataniem po sklepach, szperaniem w internecie, wykonywaniem mnóstwa telefonów no i pracą bo urlop jeszcze przede mną; przy tym moje dwie córcie również mnie eksploatują - bo to żywe srebra.
Poza tymi przykrymi sprawami są też te milsze: parapety wewnętrzne są już na swoich miejscach, "kończy się" stryszek i wejście do niego, kącik ze schodami zapełnia się płytkami, zamówiony został wkład kominkowy, dzisiaj przyjechała wanna, zamówiliśmy biały montaż do łazienek, kabinę prysznicową i częściowo przymocowane zostały zewnętrzne parapety, które czekają na fugowanie.
W tym pędzie znajduję też czas na chwilę relaksu nad jeziorem lub basenem z moimi skarbami - jak to robię? sama nie wiem
Komentarze