Robota ruszyła dalej
Po problemach ani śladu - znawu zaświeciło Słoneczko. Jedynie co się negatywnego przydażyło - to choroba moja i młodszej córci. Uziemniła mnie w domu - i chociaż dużo pracy na budowie i w Z-dzie, muszę wygrzewać się pod kołderką. Ale do przodu...
1. Okap udało się zamówić u producenta - czeka u nas na montaż;
2. Stolarz spotkał się z nami i naniósł nieco poprawek w projekcie kuchni (postawiliśmy na szuflady) i schodów;
3. Papiery dot. projektu gazu - przekazane projektantowi, czekamy na odbiór;
4. Gres na podłogę został wymieniony na kremowy.
Co poza tym? Poniżej - jeszcze bez fug - "klatka schodowa"
Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie ok.
Mąż pomalował sufit w kuchni, jadalni i salonie oraz boki sufitu podwieszanego w kuchni. W kuchni widoczne już są efekty dzisiejszego dnia - na ścianach znalazła swoje miejsce glazura (jeszcze nie wybraliśmy fug) - troszeczkę żałuję, że wybór nie padł na płytki, które mamy w obecnej kuchni; są jaśniejsze. Myślę, że z meblami jakoś się zgrają i nie będzie źle (na żywo jeszcze ich nie widziałam - może w świetle dziennym wyglądają na jaśniejsze).
Zapomniałam o jeszcze jednym: dwa tyg. temu - podczas montażu czujek alarmowych przez naszego elektryka - razem z mężem czyściliśmy podłogi ze wszystkich brudów, m.in. pyłu po przecierce, zaschniętych plam po gładzi gipsowej; duchota ogromna, pot lał się z nas, pył trzeszczał w zębach a i kręgosłup dawał o sobie znać... Poniżej zdjęcia górnej łazienki przed i po pierwszym sprzątaniu (Później wkroczymy z odkurzaczem przemysłowym).
Komentarze