Wpis po roku
Ostatni wpis miałam w czerwcu u.r. Chociaż mieszkamy prawie 2 lata (minie w październiku) to jednak przed nami - i za nami - dużo pracy. W maju b.r. wykonaliśmy dopiero tynki zewnętrzne i dzięki temu domek zyskał na wyglądzie. Mąż "obrobił" słup na tarasie - brawo - tym bardziej, że wcześniej nie wykonywał takich prac -był to Jego "pierwszy raz" Słup i dom od strony ogrodu prezentują się następująco:
Poniżej "otynkowany" dom:
Mamy też nowego lokatora - adoptowany 23.12.2011 r. 2,5 roczny piesek ze schroniska w Olsztynie wabiący się RINO. Słodki, sympatyczny, ale ... No właśnie jest jedno ale. W ciągu 6 m-cy (jeszcze trwa "aklimatyzacja") narobił trochę szkód w naszym domku, np.
1. Drzwi wejściowe zostały pozbawione uszczelki.
2. Ściany wokół okien są podrapane i brudne od łapek psiaka.
3. Jedna firanka z okna tarasowego została już wymieniona z powodu dwóch ogromnych dziur - wykonanych oczywiście łapami RINA.
4. Nowa roleta w gościnnym pokoju po 3 tygodniach od powieszenia została "przerobiona" przez naszego psa i ma "sympatyczne" dziurki (próbował wskoczyc na parapet).
5. Najlepsze zostawiłam na koniec - drzwi od garażu i wc na dole - sami zobaczcie:
A wszystko to za sprawą tego oto maleństwa:
Kochany nasz pupil robił to tylko dlatego, że tęsknił za nami gdy wychodziliśmy do pracy ... Nawet pranie z suszarki (mokre) zdejmował podczas naszej nieobecności w domu - pomagał w codziennych domowych pracach.
Poza tym mnóstwo pracy wykonaliśmy wokół domu, mamy mały ogródeczek i folię, posialiśmy trawę itp.
Docelowo foliak zostanie osłonięty kratką bo na pewno nie jest ozdobą działeczki...
Ogródek warzywny został ogrodzony płotkiem ze względu na naszego psa (chociaż dla niego ten płotek to nie przeszkoda).
Poniżej ozdobny kącik, który cały czas uzupełnialiśmy nowymi roślinkami...
Przed nami jeszcze dużo prac, np. w przyszłym tygodniu zabieramy się za balkony - płytki kupione, folia w płynie również ... W kolejności czekają następne prace: podbitka, taras i schody, polbruk i ogrodzenie. W tej chwili mamy tymczasowy drewniany płot, który postawiliśmy ze względu na psa, który ma dzięki temu miejsce do zabawy.
Odwiedził nas ostatnio jeżyk, ale dla jego bezpieczeństwa mąż "wyeksmitował" go na inną działkę - nasz pupil nie chciał się z nim zaprzyjaźnic, natomiast dziewczynki były zachwycone "gościem" i przynosząc jeżykowi jabłko.
No i wreszcie moja półeczka - siedzisko w wiatrołapie dorobiła się koszy oraz miękkiego siedziska (musiałam zrobic sama - bo nie dostałam w sklepie takiego rozmiaru. Jestem cierpliwa ... nadal szukam...).
Na koniec pozdrawiam Ciebie Kasieńko... domek Wasz jak marzenie ... do pozazdroszczenia (Ja nad swoim ciągle pracuję, ale z pustego i Salomon nie naleje ). Tak kibicowaliśmy Naszym Piłkarzom... atmosfera była super!!! I... tylko to się liczy!!!
Komentarze